czwartek, 15 maja 2014

Ponownie pośród bogów


Jeszcze raz nawiążę do mitologii, tym razem w wersji papierowej ;). Większość z nas zna dawne wierzenia Greków czy Egipcjan, które wielokrotnie powtarzały się na lekcjach historii i języka polskiego. Głównie były to bardzo pobieżne informacje o tym za co odpowiadał dany bóg, opowieści i mity, i zapewne nieobce są nazwiska Parandowskiego czy Kubiaka. Wielu zna także mitologię wikingów, nawet bardziej niż rodzimych Słowian. A przecież mitologii jest tak wiele, a niektóre opowieści są niezwykle fascynujące. Dla każdego kto chciałby zacząć swoją podróż dookoła świata (a liczy na coś bardziej sprawdzonego niż wiki) punktem wyjścia może być popularna mała czarna seria Wydawnictw Artystycznych i Filmowych, dostępna właściwie w każdym antykwariacie dosłownie za grosze. Drugą, tym razem średnią serię, zaproponowało nam wydawnictwo Iskry - więcej mitów, legend i opowieści. Przydatną rzeczą takich książeczek jest indeks imion bogów, miejsc, który zawsze warto sobie przestudiować.

Wraz z tą notką w biblioteczce pojawi się nowa kategoria. Usystematyzowałam ją nieco inaczej, tytułami małej czarnej, średniej, oraz innymi, które bardzo Wam polecam. Dla osób interesujących się wierzeniami wikingów zdecydowanie polecam książkę Szrejtera, która jest zbiorem opowieści o bogach północy.

środa, 7 maja 2014

Kolacja z Terrorystą - Phil Rees

Phil Rees to brytyjski dziennikarz, który podróżował po całym świecie w różnych okresach czasu i spotykał się z przedstawicielami różnych organizacji walczących o niepodległość, niezależność, wolność od panujących w ich krajach reżimach. Swoje wspomnienia i doświadczenia zebrał i umieścił między innymi w książce „Kolacja z terrorystą. Spotkania z najbardziej poszukiwanymi bojownikami na świecie” (pojawiały się również reportaże filmowe wywołujące niemałe skandale). 

Po zamachu na WTC, niemal wszystkie te organizacje zostały nazwane ogólnie 'terrorystycznymi', bez względu, w której części świata się znajdowały, o co i jak walczyły. Autor zadaje wciąż pytania czy słusznie i czy w ogóle istnieje możliwość (oraz zasadność) takiego szufladkowania. Ponad to autor pyta dlaczego dane wydarzenie miało miejsce – czyli całkiem logicznie pyta o przyczynę, a nie roztrząsa skutek. Kolacja... to bardzo wnikliwa analiza sytuacji społeczno-politycznej na świecie, o podwójnej moralności, o dwulicowości i hipokryzji tych, którzy powinni stać na straży bezpieczeństwa - obraz równych i równiejszych. Oskarżyciele nie zwykli zadawać sobie pytania 'dlaczego?', nie podejmują choćby próby zrozumienia sytuacji - a potem są niezmiernie zdziwieni reakcjami na ich „moralne działania”. Autor w zbiorze reportaży z całego świata próbuje dotrze do genezy konfliktów sięgających kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat wstecz. Jest obserwatorem, słuchaczem i stara się nie oceniać, a jedynie opisać to, czego był świadkiem. Oczywiście pojawiają się pewne refleksje, ale nie są nachalne ani kategoryzujące dzięki czemu czytelnik samodzielnie może zająć stanowisko. 
Dzięki tej książce dostajemy możliwość jeśli chcemy zrozumieć (podkreślę słowo chcemy, które jest punktem wyjścia) pewne sytuacje i mechanizmy. Pozostaje tylko pytanie czy jesteśmy w stanie odrzucić stereotypy, uprzedzenia i spróbować stanąć na miejscu ‘tej drugiej strony’? Jeden oczywisty wniosek (fakt) nasuwa się po przeczytaniu książki: że skrajności nigdy nie są dobre, a każda religia i pogląd w swoim skrajnym wymiarze jest niebezpieczna i nieobliczalna – choćby dlatego, że fanatycy (bo tak już należy wyznawców nazywać) nie dopuszczają kompromisów chcąc narzucić innym (wszystkim – całemu światu) swoje doktryny. Póki fanatyzm będzie istniał, albo dopóki nie zrozumie i nie zaakceptuje istnienia innych religii, dopóty będą istniały wojny i krwawe konflikty. 

Jestem pełna podziwu dla Phila i innych podobnych mu dziennikarzy, którzy podróżują w tak niebezpieczne miejsca i ryzykują własnym życiem by poznać prawdę, spróbować zrozumieć, dotrzeć do źródła konfliktów. To jest misja bardzo niebezpieczna, gdyż zagrażają im niekoniecznie owi 'bojownicy' czy walki na froncie, ale rządy państw i reżimy, których brudy są wymiatane spod dywanu. Nie od dzisiaj wiadomo, że poruszanie się po tafli polityki to jak stąpanie po kruchym lodzie, zwłaszcza kiedy krytykuje się ‘nieodpowiednie’ osoby. 
Książka została opublikowana w Wielkiej Brytanii w 2005 roku i jak dobrze wiemy od tego czasu bardzo wiele się zmieniło. Autor w ostatnich słowach zdaje sobie z tego sprawę, że w przyszłości młodzi reporterzy tacy jak on będą mieli o wiele trudniej porozmawia z 'drugą stroną'. Konflikty na bliskim wschodzie i Azji środkowej wciąż trwają, byliśmy świadkami ‘arabskiej wiosny’, która była bezpośrednim wynikiem, sytuacji opisywanych przez Reesa. Nie raz zdążyły zmienić się rządy państw i polityka tychże. Jak mógłby wyglądać kolejny zbiór reportaży ze spotkań z ‘terrorystami’? 
Od  2006 roku Rees pracował w produkcji telewizyjnej z siedzibą w Londynie i do 2013 Office Films wyprodukowało ponad 20 dokumentów między innymi dla Channel 4, ZDF, ERT (grecka), al Jazeera. W 2013 został producentem wykonawczym w departamencie dziennikarstwa śledczego dla Al Jazeera media Network. 
W trakcie czytania zaznaczyłam sobie nie jedną wypowiedź dającą wiele do myślenia. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie wiele zmienić czasami warto się zastanowić nad pewnymi mechanizmami. Wydaje mi się, że te będą wystarczająco ciekawe:
Podczas naszego spotkania wielokrotnie przypominał (Muhammad Zaidan), że rezolucja 242 ONZ z 1967 roku, wzywająca Izrael do wycofania się z okupowanych ziem palestyńskich, została przez świat całkowicie zignorowana. Tymczasem, by wdrożyć oenzetowską rezolucję wzywającą Saddama Husajna do wycofania się z Kuwejtu, powstała koalicja wielu krajów i armia złożona z setek tysięcy oddziałów. -Skąd te podwójne standardy? (s. 35)
(Rozmowa z plantatorem koki w Kolumbii) - Przez dziesięć lat zajmowałem się hodowlą bydła. Myślałem, że będę mógł się z tego utrzymać, ale okazało się, że sie myliłem (...) Nie chcę nikogo skrzywdzić. Po prostu próbuję przetrwać - powiedział Miguel. -Dlaczego ludzie to kupują? -zapytał, jakby sam tego nie wiedział. Nie chciałem odpowiadać na to pytanie. Nie mogłem mu powiedzieć, że na prywatkach i w amerykańskich nocnych klubach modne jest wciąganie kokainy nosem, a potem oczekiwać, że zrozumie, dlaczego Ameryka wypowiedziała mu wojnę. (s.105)
Podobnie jak inni ortodoksyjni Żydzi Osi wierzyła, że zostanie zbudowana świątynia, bądź też pojawi się ona w cudowny sposób w miejscu Haram asz-Szarif. Aby mogło się tak stać, nalezy rozebrać lub zniszczyć Kopułę na Skale i meczet Al-Aksa. Haram asz-Szrif jest, po Mekce i Medynie, trzecim najświętszym miejscem dla muzułmanów. Trudno jest więc się zgodzić z głębokim przekonaniem Osi, że wraz z jego zburzeniem zapanuje pokój.      (s. 142)

autor : Rees Phil
tytuł : Kolacja z terrorystą. Spotkania z najbardziej poszukiwanymi bojownikami na świecie.
wydawca : Kraków : Universitas, 2008
strony : 450 s.
ISBN 97883-242-0890-6.

sobota, 3 maja 2014

Biblioteczka w biblioteczce

Krótka notka informacyjna. Na stronie, jak pewnie już zauważyliście pojawiła się nowa zakładka: Biblioteczka. Podzielony na kategorie spis książek, które czytałam i które polecam wraz z odnośnikami do recenzji. Z całą pewnością będzie on aktualizowany, a o każdej nowej pozycji będę regularnie informowała na stronie na Facbooku.
Mam nadzieję, że ułatwi to Wam poruszanie się po stronie i odnalezienie czegoś ciekawego do poczytania :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Kinowe zapowiedzi na maj - dla każdego smaczek

W tym roku majowe kino zapowiada się wyjątkowo smacznie i obfituje w premiery, które powinny trafić w gusta każdego kinomaniaka. 
Już 9 maja premierę będzie miała Transcendencja, dramat science-fiction z Johnnym Deppem w roli głównej. Opis filmu krótki, ale pomysł wydaje się wyjątkowo zachęcający. Nie mam wątpliwości co do aktorstwa jakie będziemy mieli okazję zobaczyć, ponad to powinniśmy usłyszeć piękną muzykę w wykonaniu Mychaela Danna, który otrzymał statuetkę za ścieżkę dźwiękową do Życia Pi i komponował do wielu znanych i dobrych filmów jak choćby Parnassus, New York, I love You czy 8 milimetrów.

Dwie premiery dla fanów filmów akcji i s-f czyli Godzilla (16 maja), której historii nikomu nie trzeba przedstawiać, ale zwiastun potrafił zrobić niesamowite wrażenie. Drugim filmem jest kolejna część serii X-Men, Przeszłość, która nadejdzie (23 maja). W tej części w rolę Mystique wcieli się Jennifer Lawrence, obecnie celebrytka, ulubienica światka filmowego i jestem ciekawa jak odnajdzie się w tego typu filmie. 
Dla zwolenników polskiego kina już 16 maja premierę będą miały Psy, film w reżyserii Władysława Pasikowskiego ze znanymi twarzami, Linda, Kondrat, Pazura, Gajos. Choć nie jestem fanką polskiego kina sensacyjnego to duże nadzieje wiążę z muzyką, za którą odpowiedzialny jest jeden z moich ulubionych kompozytorów – Michał Lorenc. 


Jednak to nie wymienione filmy przykuły moją uwagę w nadchodzącym miesiącu. Teraz dwa słowa o majowych premierach, na które na pewno pójdę do kina. Pierwszym filmem jest Paganini: Devil’s Violinist, na którego czekam odkąd usłyszałam i zobaczyłam pierwsze zdjęcia z planu. Muzyka Paganiniego jest magiczna, ale powodem, dla którego chcę zobaczyć film jest odtwórca głównej roli: David Garrett, rewelacyjny muzyk, o którym pisałam tutaj już kilka razy. W tym wypadku fabuła nie jest dla mnie najważniejsza, ale aktor i muzyka ;) Premiera podobno 30 maja. 



Drugi film uznałam za doskonały prezent na Dzień Matki. Grace księżna Monako, czyli opowieść o gwieździe kina, która wychodzi za mąż za księcia. W roli głównej piękna Nicole Kidman, z którą wiążę duże nadzieje. Filmów o Grace Kelly powstało wiele, a odświeżanie takich historii nie zawsze wychodzi im na dobre. Historia jest z jednej strony bajkowa, z drugiej tragiczna. Środowisko arystokracji, rodów książęcych i królewskich było bardzo hermetyczne. Tego typu mezalianse zawsze były kontrowersyjne i mało kto chciał wspierać osobę z nizin. Mam nadzieję, że będzie warto, a prezent okaże się udany. Premiera 16 maja. 



Trzeci film, który przykuł moja uwagę to Maleficent, historia czarownicy Diaboliny, znanej większości z bajki o śpiącej królewnie, tym razem jednak opowieść toczy się z perspektywy tej złej. Zwiastun zaintrygował mnie, Angelina Jolie w roli głównej wydaje się odpowiednia, James Newton Howard jako kompozytor na pewno wprowadzi piękną oprawę do filmu. Liczę na dobrą, ciekawą i oryginalną baśń, bo jest potencjał. Premiera 30 maja.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Kraina Lodu - ponieważ przyszła wiosna ;)

Kraina Lodu to najnowsza baśń animowana produkcji Disneya wyróżniona w tym roku przez Amerykańską Akademię i nagrodzona nie jedną statuetką licznych festiwali międzynarodowych. Została uznana za najlepszą bajkę produkcji WD od dawna, a także najlepszą animację ostatnich lat w ogóle. Czy słusznie? 
Historia skupia się wokoło dwóch księżniczek, sióstr Elzy oraz Anny i niezwykłego daru jaki posiada pierwsza dziewczynka. Elza może zamieniać otoczenie w lód. Z powodu niefortunnej kłótni żywiołowej Anny z siostrą, Elza ucieka a kraj spowija wieczna zima. Jak niemal każda z Disneyowskich opowieści także i ta mówi o sile prawdziwej przyjaźni i siostrzanej miłości. Nie mogło zabraknąć również licznych piosenek, lepszych i gorszych chociaż w moim odczuciu w nadmiernie zagęszczone na początku filmu. Pełnym uroku bohaterem był także Olaf, bałwanek, któremu głosu w polskiej wersji językowej użyczył Czesław Mozil co było strzałem w dziesiątkę. 
Przyznaję, że bajka jest piękna i malownicza, i należy do jednej z lepszych produkcji Disneya ale najwyższej oceny ode mnie jednak nie dostanie. Przypominając sobie choćby kilka oscarowych animacji z roku 2012, o których pisałam, Kraina Lodu jest wobec nich co najwyżej na równi. Pewnym minusem jest długość bajki, ponad 100 minut jak na animację to sporo i choć oglądałam ją z przyjemnością dało się odczuć jak długo trwa. Bajki Disney’a są fantastyczne dla dzieci, ale podobają się także dorosłym i chyba w tym tkwi ich urok. Chociaż Kraina Lodu jest raczej dla dziewczynek ;)
ocena: 8/10

czwartek, 10 kwietnia 2014

Smite - na arenie pośród bogów!

Smite to całkiem świeża gra typu MOBA czyli potocznie mówiąc arena walk online. Tym razem wcielamy się w postacie znane nam z mitologii greckiej, nordyckiej czy egipskiej, ale także tych mniej popularnych jak indyjska, majańska oraz chińska. Możemy wybrać Atenę, Nemesis, Thora, Kali, Ra, a to tylko kilkoro z obecnych w grze (póki co) 51 bohaterów. Mity potrafią się od siebie różnić bardzo, albo tylko w detalach. Dzięki studiu Hi-Rez odpowiedzialnemu za produkcję gry możemy dowiedzieć się wielu nowych i ciekawych opowieści, a niejedna potrafi zaintrygować. Oczywiście oprócz interesujących historii interesuje nas głównie rozrywka i zabawa.

Gra posiada kilka trybów rozgrywki, a poszczególni bogowie mają przypisane sobie role ‘strategiczne’, które wraz z rozwojem i doświadczeniem gracza mogą ulegać modyfikacji dzięki czemu rozgrywka potrafi być o wiele ciekawsza.

Bardzo dużo w odbiorze gry robi community czyli społeczność graczy. Nasłuchałam się i  widziałam jak w innej MOBie gracze naskakują na siebie, wyzywają, co tworzy złą energię, rozprasza, a gry w końcu mają być zabawą a nie stresem. W Smite tego raczej nie ma. Osobniki tego typu się zdarzają, jak wszędzie, ale tacy zazwyczaj szybko rezygnują. Najważniejsze to nie złościć się, ale edukować, czytać i praktykować, i nie wahać się prosić o pomoc innych – w końcu to gra drużynowa, a drużyna jest tak mocna jak najsłabsze ogniwo. Jeśli ktoś coś robi źle, to nie powinno się go wyzywać tylko wytłumaczyć – dla dobra drużyny – co tworzy lepszą energię i lepszy odbiór gry. Tule w kwestii refleksji ;) 

Ale nie tylko społeczność gry jest w porządku. Sami pracownicy Hi-Rez Studios mają do siebie dużo dystansu i pogody ducha! Doskonałym przykładem na to jest mini seria z ich udziałem na stronie YouTube. Można na niej znaleźć także prezentacje poszczególnych bogów i samouczki. Dobrą metodą nauki są ‘strumyczki’ na Twitchu, a streamerzy podpowiadają co kupować, jakie umiejętności wybierać i jak grać poszczególnymi rolami. Do gry można dołączyć klikając tutaj. Zapraszam, bo warto, a przynajmniej można sprawdzić czy taki tryb gry się podoba. Oprócz poleconych kanałów oraz stron ja również chętnie pomogę :) a na koniec krótki cinematic zaprezentowany po zakończonej becie gry.


sobota, 5 kwietnia 2014

Madame Sadayakko - Lesley Downer

W dawnej Japonii kobieta była właściwie nikim. Gejsze były przykładem pewnego paradoksu. Z jednej strony były czymś w rodzaju celebrytek, te najpiękniejsze i najsławniejsze spotykały się z czołowymi osobami świata polityki i biznesu, były bogate i uwielbiane. Z drugiej jednak strony stały na samym dole drabiny społecznej, zawsze w cieniu. Na równi z nimi znajdywali się aktorzy, wyrzutki społeczne. Najbardziej popularna japońska gejsza Yakko, później Kawakami Sada wspierając swojego męża, który był aktorem sama w końcu ukazała się na deskach teatru zdobywając niezwykłą popularność i uwielbienie na Zachodzie. Porównywana często do gwiazd swojej epoki, a jedną z nich była Sarah Bernhard. 

Madame Sadayakko to nie tylko opowieść o pierwszej japońskiej aktorce. W książce w bardzo dokładny i przystępny sposób pokazano historię Japonii od czasów kiedy była zamknięta na świat zewnętrzny, poprzez  erę Meiji, Taishō aż do II wojny światowej. Jest to ważne i pomaga zrozumieć (przynajmniej częściowo) postępowanie Japończyków, rewolucję jaka zachodziła w ich świecie od XIX wieku, a co najważniejsze dla czytelnika, dlaczego bohaterowie zachowują się tak a nie inaczej. Autorka często to podkreśla. 

Początkowo sądziłam, że jest to opowieść o gejszy napisana podobnie jak książka Goldena. Okazało się, że jest to bardzo rzetelnie napisana biografia gwiazdy i artystki swoich czasów. Zawarta jest tutaj także bogata bibliografia, Downer posiłkuje się w dużej mierze wycinkami prasowymi ale także wywiadami z potomkami i osobami, które znały Sadę Yakko. Zwykle nie lubię kiedy przypisy znajdują się na końcu, tym razem to nie przeszkadzało gdyż odnosiły się w większości do prasy. Drobne wyjaśnienia zwrotów bądź sytuacji znajdują się na tej samej stronie. Dwie wkładki ze zdjęciami dodatkowo pozwalają wczuć się w klimat epoki. Madame Sadayakko to doskonała biografia, którą polecam szczególnie osobą zainteresowanym Japonią na przełomie wieków, jej kulturą i historią.
9/10